czwartek, 25 czerwca 2020

Proteinowe Pancake z czekoladą i owocami

Proteinowe Pancake z czekoladą i owocami 

Dawno mnie tutaj nie było ze względu na dużo obowiązków głównie zawodowych ale obiecuję się poprawić :) Ruszamy ze stałym publikowaniem i zaczynamy od bardzo fajnego przepisu na proteinowe pancake. Możemy śmiało dodawać sezonowe owoce, teraz akurat sezon na moje ukochane truskawki. Nic nie stoi na przeszkodzie, żeby dodawać później jagody albo maliny ale skupmy się na podstawowym przepisie. Jest to udoskonalona wersja przepisu na naleśniki proteinowe z tego bloga. Patrzcie na to cudo :) 


Wzbogaciłam ten przepis jeszcze o polewę z gorzkiej czekolady :) 

Składniki : 

  • 1 miarka odżywki białkowej
  • całe jajko - 1 szt
  • 1/4 szklanki płatków owsianych
  • 1/2 banana*
  • szczypta proszku do pieczenia
  • szczypta cynamonu
* banana w tym przepisie możemy zastąpić jogurtem greckim, albo serkiem wiejskim.
  • Olej kokosowy - pół łyżki

Dekoracja :  

Truskawki - 5 - 6 szt 
Gorzka czekolada - 3 kostki 
Olej kokosowy - 1 łyżeczka

Proteinowe pancake przygotowanie :

Składniki na nasze pancake dokładnie miksujemy. Podgrzewamy na patelni odrobinę oleju kokosowego.  Wlewamy masę na patelnie (wychodzą 3-4 naleśniki). Smażymy   aż pojawią się bąbelki i przewracamy na drugą stronę.

Polewa :  

W osobnym garnku/ garnuszku rozpuszczamy olej kokosowy i czekoladę. Całością polewamy pancake i dekorujemy owocami. 

 Przepis jest szybki i prosty, a pancake mega smaczne :) Dużym plusem jest również to, że dodatki na górę możemy zmieniać w zależności od danego sezonu.  

 





czwartek, 14 maja 2020

Dlaczego nie chudnę? 5 powodów

Dlaczego nie chudnę? 5 powodów


Dziś postanowiłam napisać post o tym, jakie moim zdaniem są największe błędy popełniane przy odchudzaniu/ redukcji/ trzymaniu zdrowej diety. Udało mi się wyłowić te błędy obserwując siebie przez kilka lat. Stosowałam w tym czasie kilka diet. Starałam się dobrze odżywiać zaliczając po drodze sukcesy i porażki. U mnie kluczowe znaczenie miały te właśnie błędy, które opiszę poniżej. Już sama świadomość ich istnienia dużo mi dała. Uzmysłowiła mi, że te mechanizmy można kontrolować. Udało mi się wyłapywać kiedy zaczynam stosować dany schemat i stopować go w odpowiedniej chwili.

Wszystko albo nic.



Podejście Wszystko albo nic – mój błąd numer jeden, który niweczył większość podejść do diet. Albo daję z siebie 100% i trzymam dietę non stop, albo nie trzymam jej wcale i objadam się jak wieprzek. Może istnieją ludzie, którzy są w stanie znaleźć złoty środek. Potrafią trzymać dietę cały tydzień by w sobotę zjeść kawałek ciasta i skubnąć czipsa bez wyrzutów sumienia, ale nie ja. Zawsze jak udawało mi się dłużej przytrzymać dietę następował moment, w którym się łamałam. Wlatywał wtedy tłusty obiad u mamy, paczka chipsów, kilka kawałków ciasta, kilka cukierków i już leciało….
Trzeba zrezygnować z podejścia „wszystko albo nic” i już na początku diety dać sobie prawo do popełniania błędów. Trzeba mieć świadomość, że one będą. Gdy zdarzą się błędy trzeba szybko wracać na dobrą ścieżkę. Bez wyrzucania sobie jacy jesteśmy beznadziejni i jaką słabą mamy wolę.
Jedna porażka skreśla wszystko – wiąże się to z punktem numer jeden. To, że nie pozwalałam sobie na potknięcia powodowało u mnie potem wyrzuty sumienia. Jak również wpadanie w błędne koło obżarstwa. „Skoro zjadłam już te paluszki i kilka cukierków, i kawałek pizzy to i tak już wszystko stracone i mogę jeszcze zjeść ciasto i batonika..” I na drugi dzień tłumaczyłam sobie, że jak wczoraj tak dałam ciała no to jak dzisiaj dokończę tę pizzę to co się stanie? No i tak właśnie upadała moja dieta.

Od czasu do czasu można śmiało zjeść takie ciacho i nie zadręczać się wyrzutami sumienia. 


Akcja „czyszczenie szafek”

Akcja „czyszczenie szafek” – często padałam jej ofiarą. „Mam w szafie zapas ciasteczek i batoników. W zamrażarce leżą pierogi i krokiety od babci. Trzeba to zjadać bo się zepsuje i przecież nie wyrzucę…”. I tak tydzień dojadałam zamrożone smakołyki i czyściłam szafki ze słodyczy i słonych przekąsek.  Starałam się żeby w domu już nic nie kusiło. Żeby od poniedziałku można było zacząć zdrową dietę. Pokrętne myślenie, prawda? Ale czego to człowiek nie wymyśli, żeby usprawiedliwić obżarstwo? Z czasem doszłam do wniosku, że (tylko mnie tu nie zlinczujcie) lepiej jak coś wyląduje w śmieciach. Lepsze to niż żeby wylądowało w moim żołądku tylko dlatego, że szkoda mi to wyrzucić.. I potem tyle z tego dobrego, że nie zmarnowałam jedzenia, ale boli mnie brzuch, jestem obżarta i zła na siebie za złamanie diety. Oczywiście lepiej takie jedzenie komuś oddać, ale jak ma się jak ja męża trzymającego dietę i rodziców niejadków to nie ma komu…

Każdy ma taką szafkę w domu :)

Kupowanie słodyczy i przekąsek na zapas.

Kupowanie słodyczy i słonych przekąsek na zapas „na zły czas i na przyszłego cheat’a”. Trzymam dietę i wiem, że pozwalam sobie czasem na oszukany posiłek. Robiąc zakupy wrzucam do wózka 2 batoniki i paczkę chrupek, żeby mieć „na zaś”, niech czekają. To duży błąd. Ja wtedy osobiście cały czas myślę o tym, że te smakołyki leżą w szafce i czekają na mnie. A jeśli nie mam takich niezdrowych zapasów, a przychodzi mi na nie ochota np. w sobotę wieczorem to często jest tak, że mam lenia i nie chce mi się po nie wyjść do sklepu i w konsekwencji nic nie jem. Opłaca się więc nie robić niezdrowych zapasów.

Nie zwracanie uwagi na kalorie.

Nieświadomość ilości kalorii i podjadanie - ten punkt akurat mnie nie dotyczy. Jednak postanowiłam o tym wspomnieć, bo to u wielu osób duży problem. Ja tak długo zdrowo się odżywiam, że mam wagę i przelicznik kalorii w oczach. Wiem ile czego dać, żeby owsianka na śniadanie miała 480 kcal. Wiem ile kalorii ma mleko wlewane do kawy, czy podjadane 2 kostki gorzkiej czekolady.
Większość ludzi nie ma niestety takiej świadomości. Pamiętam jak kiedyś przeczytałam na blogu jednaj dziewczyny, że stosuje dietę 1700 kcal. Jednak dorzuca od siebie codziennie jakieś 50 bo codziennie pije dużą kawę z mlekiem i ksylitolem, zjada kilka orzechów, przegryzie jakiś owoc i zje jednego cukierka czy czekoladkę. I serio ona myślała, że to wszystko to jest 50 kcal.

  W takiej sytuacji pozostaje nam więc ślepo ufać diecie i nic nie popijać i nie podjadać dodatkowo. Jeśli nie umiemy się powstrzymać należy zaprzyjaźnić się z kalkulatorem kalorii i wszystko liczyć.

 Czy wiesz ile kalorii ma garść orzechów ?


Jeśli nie umiesz oceniać kaloryczności na oko to pozostaje ważenie i liczenie.




Jedzenie rzeczy, które mi nie smakują – dieta musi smakować.

Nie wyobrażam sobie być na diecie i non stop jeść tego co mi nie smakuje. Co to za życie? Ogólnie nie lubię warzyw i prócz kilku, które uważam za „zjadliwe lecz bez smaku” nie jestem w stanie w siebie żadnych wcisnąć. Na początku diet próbowałam (mimo, że od razu wiedziałam, że nie będzie mi to smakować) przemycić do obiadu kalafiora, pieczarki, cukinie czy zjeść rybę gotowaną na parze, której nie znoszę. Jedzenie albo lądowało w koszu, albo było zjadane z wielkim bólem i niesmakiem. Potem zjadałam coś dobrego (i często niezdrowego), żeby zatrzeć złe wrażenia smakowe. Z czasem doszłam do wniosku, że lepiej jeść te warzywa, które na pewno lubię i jeśli już mam jeść rybę to smażę ja na oleju w bułce tartej tak jak lubię i zjadam ze smakiem. Nikt nie jest idealny i wmuszanie w siebie czegoś co nam nie smakuje kończy się tym, że kojarzymy dietę z wyrzeczeniami i katorgą i w konsekwencji jej nie trzymamy.

Poniżej mój ulubiony koktajl z fabryki siły. Banan, brzoskwinia + jogurt i migdały. Dobrze jest mieć w swoim menu zdrowe rzeczy, które lubimy. Wtedy na myśli o nich już cieknie nam ślinka :)



Mam nadzieję, że mój post pomoże niektórym z Was zobaczyć u siebie pewne błędy i schematy i co za tym idzie starać się je kontrolować.

Klucz to znaleźć dietę dobrą dla siebie. Mnie na przykład spasowała ta z Fabryki Siły  jeśli trafiają się produkty, których nie lubię to mam możliwość zmiany jadłospisu i podmienienia składników na inne.

wtorek, 5 maja 2020

Pielęgnacja skóry i ciała przy retinoidach. Curacne, izotek, izotretynoina.

Pielęgnacja skóry i ciała przy retinoidach. Najlepsze kosmetyki przy terapii izotretynoiną, curacne, izotekiem.

Tym razem post kosmetyczno – pielęgnacyjny. Od podstawówki walczę z trądzikiem. W okresie studiów miałam chwilę przerwy i czystą skórę może na rok, dwa, a potem uderzył trądzik cery dojrzałej. Teraz będąc już po 30 problem mocno się nasilił. Od około kilku miesięcy na twarzy zaczęły tworzyć mi się duże bolesne grudy. Nie da się ich ani wycisnąć (a bardzo mocno próbowałam rozwalając pół twarzy, a pryszcz pozostawał nienaruszony), ani nie da się ich zasuszyć żadną maścią z antybiotykiem czy bez. Wymaz pokazał zresztą, że mój trądzik odporny jest na większość antybiotyków. Raz miałam już za sobą kurację retinoidami doustnymi czyli izotretynoiną. Wytrzymałam 3 miesiące. Wiem, że marnie bo kuracja zakłada 12- 18 miesięcy, ale skutki uboczne tak dawały mi w kość, że się poddałam. Jednak te 3 miesiące wystarczyły by cieszyć się piekną skórą około 1,5 roku. Całkiem nieźle nie? Dla osoby, która jest całe życie męczona trądzikiem to naprawdę duża ulga. Wybrałam się więc znów do dermatologa (konsultacja online ze względu na okoliczności) i rozpoczęłam kolejną kurację curacne. To to samo, co popularniejszy izotek, ale mój organizm lepiej znosi curacne i odczuwam mniej skutków ubocznych.

Skutki uboczne terapii retinoidami.


Jak wiadomo naczelnym skutkiem ubocznym w terapii retinoidami jest powszechna SUCHOŚĆ. Jeśli rozpoczniecie taką kuracje poznacie w pełni znaczenie słowa SUCHOŚĆ, skóry.. śluzówki.. oczu.. miejsc intymnych.. Szukałam w internecie konkretnych nazw kosmetyków, które najlepiej sprawdzą się w walce z tym ogólnym wysuszeniem, ale niewiele znalazłam, sugerowano tylko nawilżanie. Po jednej kuracji i będąc w trakcie drugiej sama postanowiłam stworzyć posta o tym jak radzić sobie i jakie kosmetyki wybrać przy kuracji izotretynoiną. Cześć z kosmetyków była polecana przez dermatologów, część znalazłam sama, sporo testowałam i mam swoich faworytów, moje absolutne must have przy kuracji retinoidami. Podzielę się też w Wami garścią rad na temat pielęgnacji i suplementacji.

Rady odnośnie pielęgnacji skóry przy retinoidach.


TWARZ

Niesamowicie pomocne przy nawilżaniu twarzy były dla mnie 3 kosmetyki. Pierwszy to krem nawilżający w żelu firmy Dermedic Hydrain 3 Hialuro (ok 24 zł), krem nawilżający La Roche Posay – Hydreane Legere (ok 60 zł ), i tłusty krem Lipobase (ok 12 zł).

 Twarz myję najpierw żelem (obojętne jakim byle nie był wysuszający), potem czyszczę skórę płatkiem z płynem micelarnym Dermedic Hydrain 3 Hialuro dla cery suchej i odwodnionej i nakładam najpierw krem nawilżający, jeden z dwóch wymienionych, a na to filtr przeciwsłoneczny na dzień, a na noc tłusty krem lipobase.

Przy zeszłej kuracji korzystałam z kremów i żelu do twarzy Cetaphil DA Ultra. Też mogę je polecić. Cena za krem to ok. 45 zł.

Polecam też krem z Biodermy Cicabio creme (ok 30 zł) – zalecany generalnie po zabiegach na skórę, które powodują naruszenie naskórka. Używam go punktowo na najbardziej wysuszone miejsca. Pomaga wygoić się skórze.
Raz na kilka dni na noc zamiast kremów nakładam maskę. Najlepiej u mnie sprawdziła się Bioderma Hydrabio Masque (ok 60 zł). Warto też kupic jakies jednorazowe maski nawilżające za kilka złotych np. z Ziaji.
Krem pod oczy stosuję taki jak zawsze, tylko uważam, żeby nie zawierał w składzie retinolu.
Warto podkleślić, że przy kuracji nie stosujemy żadnych kosmetyków z retinolem!





OCHRONA SŁONECZNA

Sprawą kluczową przy takiej terapii jest ochrona przed słońcem. Filtr 50 to absolutna konieczność. Na skórę twarzy nakładam go kilka razy dziennie. Jeśli jestem na dworze większą część dnia to ponawiam aplikacje nawet co 2 h. Pamiętajmy, że przy kuracji izotretynoiną nie można się opalać! Na resztę ciała stosuję również 50tkę, lub jeśli kuracja nie trwa w miesiącach letnich to 30stkę. Mój numer jeden to Bioderma Photoderm Spot 50.

Używam zarówno bezbarwnej w kremie jak i takiej z fluidem. Te kosmetyki oprócz ochrony przed słońcem usuwają też przebarwienia, których mam sporo. Minusem jest cena ok 70 zł za jeden.



USTA

Usta to ta część twarzy, która zawsze przy tej kuracji cierpi u mnie najbardziej. Już po 2 dniach kuracji usta są spieczone i pękają (pomimo nakładania różnych środków nawilżających jakieś 100 razy dziennie!). Usta może przez większość dnia wyglądają ok, ale jeśli się przyjrzymy widać, że są pęknięte kąciki i ciągle towarzyszy nam uczucie „nie swoich ust”, nie wiem jak to wyjaśnić...kto przeżył ten wie.

Najgorzej jest rano, mimo, że nawet w nocy nakładam maść, która leży na poduszce obok.  Niestety i za drugim razem nie udało mi się w pełni nad tym zapanować i już po 10 dniach kuracji kąciki ust są pęknięte, a skóra łuszczy się.

Mam jednak 2 ulubione kosmetyki, które sobie z tym radzą dość przyzwoicie.

Moim numerem jeden jest maść oliwkowa firmy Ziaja – nie pamiętam ceny ale to coś ok 4 zł. Nakładam ją na usta serio ze 100 razy w ciągu dnia. Czasem na usta stosuję to co na twarz czyli krem Dermedic lub La Roche i na to Lipobase. Na pęknięte kąciki stosuję maść na zajady Lips kupioną w aptece. Działa w miarę.



 NOS

Tak, tak.. Nos.. a właściwie jego wnętrze. Jest jak pustynia.. Szczególnie rano. Krew z wysuszonej błony śluzowej co rano to norma… Sytuację trochę pomógł mi opanować spray nawilżający z wodą morską do kupienia w aptece za ok 15 zł. Stosuję kilka razy dziennie.

OCZY
Przy ubiegłej kuracji curacne miałam bite 3 miesiące zapalenie spojówek wynikające z przesuszenia i żadne krople od okulisty już mi nie pomogły. Teraz stosuję od 1 dnia kuracji nawilżające krople do oczu i liczę, że tym razem problem mnie ominie.. Tu sprawa jest prosta, wystarczy w aptece poprosić o jakiekolwiek krople nawilżające. Ceny to od 8 do nawet 50 zł. Ja teraz stosuję Hyal Drop Multi, ale często zmieniam.

USZY
Dały o sobie znać po ok 2 tygodniach kuracji. Zaczęły swędzieć, a skóra na nich zaczęła się łuszczyć. Stosuje na nich kremy takie same jak na twarz.

SKÓRA GŁOWY
Też może swędzieć. Polecam szampon nawilżający, ale sama nie znalazłam jeszcze jakiejś dobrej konkretnej marki, ciągle testuję.

MIEJSCA INTYNME

Niestety suchość dociera i tu.. co sprzyja podrażnieniom i powstawaniu infekcji. Polecam mieć w zasięgu ręki probiotyki, które pomagają zachować dobrą florę bakteryjną i jakieś globulki nawilżające.
CIAŁO
Poza twarzą moja skóra na szczęście nie bardzo odczuwa to wysuszenie więc balsamy nawilżające stosuję takie jak zawsze. Codziennie po kąpieli. Mój ulubiony to  Sopot Sun z Ziaji – chłodzące mleczko po opalaniu z wapniem. Osobiście nie odczuwam efektu chłodzącego, stosuję go od dawna, nie tylko latem, balsam super się wchłania i świetnie nawilża, mam wrażenie, że ile go nie nałożyć tyle skóra wchłonie. Plusem jest też cena: ok 7 zł.



Pielęgnacja skóry i ciała przy retinoidach - co jeszcze ?



NAWILŻANIE OD WEWNĄTRZ
Jedna mądra Pani dermatolog przypomniała mi, że nawilżać należy też od wewnątrz pamiętając o wypijaniu 1,5 litra wody dziennie. Uważam, że to bardzo cenna rada. Jeśli jesteśmy w temacie odżywiania to warto też wiedzieć, że izotretynoina, jak to witamina A, wchłania się z tłuszczami więc dobrze przed wzięciem tabletki zjeść coś tłustego: orzechy, awokado, jajecznicę na śniadanie itp.

SUPLEMENTACJA

Oprócz poleconych probiotyków ja wspieram się jeszcze suplementami wspomagającymi wątrobę, która przy tej kuracji ma naprawdę ciężko. Stosuję sylimarol lub hepatil. Piję tez herbatki na wątrobę i stosuję ostropest plamisty.


Dawka curacne, którą ja stosuję jest bardzo niska. Jest to tylko 20 mg na dobę i podejrzewam, że znów nie wytrzymam więcej niż 3 miesiące. Ostatnio kroplą, która przelała czarę były pęknięte kąciki.. oczu.. Powiedziałam wtedy dość. Podziwiam dziewczyny, które biorą te leki ponad rok i to w dużo większych dawkach. Nie potrafię sobie wyobrazić ogromu dyskomfortu…

Mam nadzieję, że post pomoże osobom, które szukają w sieci informacji o sprawdzonych sposobach pielęgnacji przy kuracji izotretynoiną.





piątek, 3 kwietnia 2020

Zostań w domu i trenuj - domowy plan treningowy

Domowy plan treningowy 

Domowy plan treningowy to coś co przyda się tym z nas, którzy wcześniej byli aktywni. W najgorszej sytuacji są Ci, którzy swoją przygodę z dietą i treningami zaczęli kilka tygodniu przed wybuchem pandemii. Jeżeli ktoś ma bardzo małe doświadczenie w trenowaniu to nic straconego. Nie musi rezygnować z aktywności na ten czas. Oczywiście uprawianie sportu będzie trochę utrudnione ale nie jest to niemożliwe. 

Wprowadzono ograniczenia rządowe odnośnie korzystania z siłowni i klubów fitness, a ostatnio jest też duży problem z bieganiem i siłowniami pod chmurką. Właściwie został nam trening w domu. Jeżeli ktoś posiada jakieś minimum sprzętowe jak hantle czy drążek do podciągania, bądź piłka to fajnie ale bez tego też można sobie poradzić

Domowy plan treningowy jak się do tego zabrać ?

Osoby bardziej zaawansowane będą w stanie ułożyć sobie jakiś mniej lub bardziej skomplikowany plan treningowy na podstawie tego co obecnie mamy do dyspozycji. W większości przypadków będzie to jednak, ciężar własnego ciała, kilka krzeseł czy może hantle. Oczywiście w takich warunkach również można ułożyć plan treningowy, który naprawdę da nam popalić. Jeżeli natomiast chcemy wzbogacić swoją siłownię to warto zamówić jakieś taśmy TRX czy drążek treningowy. Fajnym wyjściem będą też jakieś hantle. Kurierzy cały czas pracują więc sprzęt bardzo szybko trafi do Was. 

Owszem jest to inwestycja ale sprzęt zostanie już u Was i będzie można go w przyszłości wykorzystać. 

Domowy plan treningowy dla zielonych ?

Co w przypadku jeśli mam krótki staż, albo jestem totalnie zielony. Jest też inna opcja bardzo popularna - tak już mi się nudzi w domu, że postanowiłem zabrać się za siebie. I dobrze każdy powód jest dobry żeby zacząć. 

Tutaj mamy dwie opcje. Sami tworzymy sobie plan treningowy albo jeżeli nie czujemy się na siłach możemy wykupić sobie taki plan na przykład od Fabryki Siły. Ja miałam plan dietetyczno treningowy od nich i byłam naprawdę zadowolona. Zresztą możecie o tym przeczytać tutaj - Fabryka Siły moja opinia

Jak taki plan wygląda i co musimy wiedzieć ? 

www.fabrykasily.pl/plany_treningowe?poleca=martyna7763459

 Tak jak w przypadku diety powinniśmy zacząć od wypełnienia ankiety. 

Musimy zaznaczyć jaki jest nasz cel treningowy i jakim sprzętem dysponujemy. Chodzi tutaj o jakieś hantle, drążek czy piłkę. Jeśli nie mamy żadnego sprzętu nic nie szkodzi. Wierzcie mi mają oni w swojej bazie tyle ćwiczeń do domowego treningu, że z powodzeniem zrobimy godzinny trening i zmęczymy się. Wykorzystamy do tego tylko kawałek podłogi i ciężar własnego ciała. 
Zresztą tutaj możecie zobaczyć jak wyglądają przykładowe domowe treningi : 


Jeśli nie wiesz jak wykonać jakieś ćwiczenie nie ma problemu. Wszystkie objaśnione są w formie video i zdjęć. Atlas zawiera aż 700 ćwiczeń. Dlatego możecie być pewni, że Wasz plan treningowy nie będzie monotonny. 



Domowy plan treningowy jaki jest koszt ? 

 Najtańszy plan treningowy zaczyna się od 59,99 zł za miesiąc ale jeżeli weźmiecie na dłuższy okres wychodzi taniej. Oczywiście są też pakiety z dietą. Pamiętajcie dieta to 70% sukcesu. Jednak jeśli ktoś chce tylko plan bo np. nudzi się albo czasu już się ruszyć to poniżej macie dostępne opcje :

www.fabrykasily.pl/plany_treningowe?poleca=martyna7763459

A wchodząc z tego linku macie szanse na dodatkowe gratisowe dni trwania planu :) Poniżej 

czwartek, 2 kwietnia 2020

Makaron kukurydziany z brokułem, serem i szynką parmeńską

Makaron kukurydziany z brokułem, serem i szynką parmeńską

Parę dni nie było żadnego fajnego przepisu na blogu więc najwyższa pora to zmienić. Dzisiaj kolejny przepis na danie obiadowe. Fakt jest trochę kaloryczny ale i na takie posiłki w diecie powinno być od czasu do czasu miejsce.  Na pewno będzie ciekawą odskocznią od obiadów, które jecie każdego dnia. Moim zdaniem smak super się broni i warto zrobić sobie takie danie w swojej kuchni. Pamiętajcie sześciopaka budujemy głównie w kuchni, a nie na siłowni :)


Składniki:


- 90 g makaronu kukurydzianego (może być jakikolwiek inny)
- 2 łyżki śmietany 12 %
- 2 plasterki szynki włoskiej
- 1 ząbek czosnku, sól, pieprz
- 30 g sera żółtego
- kilka różyczek brokuła
- 1 łyżka oliwy z oliwek
 Przygotowanie : 

Makaron gotujemy wg przepisu na opakowaniu. Brokuła robimy na parze lub tez gotujemy. Na patelni rozgrzewamy oliwę, dodajemy ząbek czosnku posiekany. Chwilę podsmażamy. Dorzucamy szynkę włoską pociętą na kawałki i chwilę smażymy. Do tego dorzucamy ugotowany al dente makaron. Dodajemy śmietanę, sól i pieprz. Mieszamy wszystko razem, na koniec dodajemy brokuła i starty na tarce ser. Lekko podgrzewamy do rozpuszczenia sera.



Gotowe ! Jeśli masz czasem ochotę na coś nie do końca zdrowego może warto zamiast pizzy zjeść taki obiad ? 

Inne fajne danie z makaronem znajdziecie tutaj - Makaronowe muszle z mięsem z indyka i brokułem.
 

Jak zacząć się odchudzać?

Jak zacząć się odchudzać?

Kilogram za kilogramem, z roku na rok większy rozmiar ubrań, stale powiększający się obwód w brzuchu. Znane to Tobie? Z pewnością większość z nas zmagała się w swoim życiu z sytuacją, w której patrząc na siebie w lustrze, chcieliśmy czegoś nowego. Zmiany w życiu są ważne, a jeśli związane są one z naszym wyglądem, to bez wątpienia są w stanie całkowicie zmienić swoje życie. Niestety, odchudzanie nie jest wcale takie łatwe, dlatego też trzeba dołożyć wszelkich starań, by odpowiednio do niego podejść, a wtedy na pewno uda nam się uzyskać upragnione efekty.
Należy pamiętać, że 65 % Polaków ma problem z nadwagą co jest dość przykrym wynikiem nieprawidłowego stylu życia naszych rodaków.


Jak zacząć się odchudzać?

Nie oczekujmy cudów od razu. Z pewnością w miesiąc nie przytyliśmy 10 kilogramów i z pewnością w miesiąc ich nie zrzucimy. Bardzo ważne jest więc to, abyśmy postawili na dużą dawkę motywacji, konsekwencję i krok po kroku zmierzanie do wyznaczonego celu. Nie jest to takie łatwe, jakby mogło się nam wydawać, dlatego też powinniśmy dołożyć wszelkich starań, aby móc osiągnąć wymarzone efekty. Nie oczekujmy cudów po miesiącu stosowania diety. Owszem schudniemy, ale jest to przede wszystkim nadmiar wody, jaki w naszym organizmie się pojawił. Koniecznie należy więc stosować dietę przez dłuższy czas, bowiem tylko wtedy możemy zacząć spalać tkankę tłuszczową
Aby nie uzyskać efektu jojo, najlepszą z opcji jest zasada - maksymalnie 2 kilogramy miesięcznie. Oczywiście wiele zależy od tego, ile mamy schudnąć i z jaką wagą wyjściową wychodzimy. Wiadomo bowiem, że na początku szybciej kilogramy będzie gubił ktoś, kto ma 150 kilogramów, a inaczej ktoś, kto ma 60 kilogramów. Inaczej wygląda odchudzanie, gdy ktoś ma do zrzucenia 30 kilogramów, a inaczej gdy jest to zaledwie 5 kilogramów. Warto więc mieć to na uwadze, gdyż w każdym przypadku wszystko jest indywidualną kwestią każdego z nas. 

Zasady szybkiego odchudzania

  • Na co należy postawić? O czym powinniśmy pamiętać? Co stanowi rzecz najważniejszą w kwestii odchudzania?
  • 5 posiłków dziennie;
  • minimum 2,5 litra wody;
  • wszystkie makroskładniki w diecie;
  • jak najmniej węglowodanów prostych zamienionych na węglowodany złożone;
  • zwiększona ilość białka;
  • zdrowe tłuszcze;
  • suplementacja;
  • aktywność fizyczna dostosowana do każdej osoby indywidualnie;
  • odpowiednia ilość snu;
  • kontrolne badania.

Jeśli dostosujemy się do powyższych rad, na pewno uda nam się osiągnąć wymarzone rezultaty. Powinniśmy więc zrobić wszystko, co w naszej mocy, by o tym pamiętać każdego dnia.Początkowo dla niektórych takie zmiany wydają się być zbyt radykalne. Spokojnie! Trudno jest przede wszystkim na samym początku. Musimy przyzwyczaić się do ważenia produktów, do przygotowywania odpowiednich posiłków, do zapewnienia sobie pożywienia w określonych godzinach. Jak to jednak bywa w przypadku wszystkiego, zawsze początki są najważniejsze i o nich właśnie należy pamiętać, że są, ale zaraz miną.

Po tygodniu to wszystko staje się naszym przyzwyczajeniem, a kiedy zobaczymy pierwsze kilogramy lecące w dół, nasza motywacja poszybuje jeszcze bardziej ku górze. I to, co szczególnie istotne i priorytetowe - odchudzanie powinno być przy tym wszystkim bardzo bezpieczne, bo tutaj chodzi o nasze zdrowie. Złe podejście do tematu diety to utrata zdrowia, to ciągnące się za sobą problemy, to konsekwencje mające wpływ na dalsze nasze życie. Mądrość jest tutaj kluczem do sukcesu.
 

SlimBerry na odchudzanie - Opinie

Dość ciekawym sposobem na odchudzanie jest stosowanie specjalnych suplementów diety. Jednym z takich preparatów jest SlimBerry. W zasadzie jest to najpopularniejszy produkt na odchudzanie w ostatnich latach o czym świadczą aktualne opinie SlimBerry. Szczegóły opinii: https://poznajmyopinie.pl/slimberry-opinie/
Interesujący sposób na odchudzanie o którym coraz więcej osób ma świadomość istnienia takiego rozwiązania. Oczywiście należy wiedzieć, że odpowiednie przygotowanie organizmu może zwiększyć skuteczność tego sposobu. Chodzi tu głównie o zastosowanie odpowiedniego stylu życia tj. odpowiedniej dietetyki, aktywności fizycznej i tym podobnych

Podsumowanie


Jeśli podejdziesz do tematu odchudzania na zasadzie, że musisz zrezygnować ze wszystkiego, co naprawdę lubisz, skończ z takim myśleniem. Spowoduje ono bowiem, że za chwilę wrócisz do swoich starych nawyków. Podstawą jest znać umiar i podejść do całego tematu racjonalnie. Postawmy więc na posiłki w odstępach, co trzy godziny. Stawiajmy na różnokolorowe, zróżnicowane dania. Pijmy duże ilości wody. Pamiętajmy o tym, że czasami mały grzeszek nie jest od razu wielką tragedią. Jeśli wszystkiego będziemy sobie zakazywać, będzie nas to kusić szczególnie.
Mądre odchudzanie to podstawa, by móc zobaczyć efekty bez głodówek, bez wykończenia organizmu i bez niepotrzebnej paniki, jak sobie poradzić. Zdrowe odżywianie nie powinno być chwilą, ale codziennością!

wtorek, 31 marca 2020

AfterShokz - idealne dla sportowców i do pracy w domu

AfterShokz - idealne dla sportowców i do pracy w domu



Aftershokz to słuchawki stworzone z myślą o sportowcach. Spośród wszystkich dostępnych na rynku słuchawek wyróżnia je technologia przewodnictwa kostnego. Jak to działa? Używają one kości czaszki jako systemu rezonatorów – to zjawisko nazwane jest przewodzeniem kostnym. 
Dzięki wprawianiu kości czaszki w odpowiednie drgania, dźwięk przekazywany jest do naszego ucha wewnętrznego. Inaczej mówiąc słuchawki zakłada się na wysokości kości policzkowej, a dźwięk przekazywany jest przez drgania, więc ucho jest całkowicie odkryte. Słyszmy więc jednocześnie zarówno muzykę jak i całe otoczenie. Świetnie sprawdza się to podczas biegania czy jazdy na rowerze. Używając ich można słuchać ulubionej muzyki, a przy tym słyszeć nadjeżdżające auta czy innych biegaczy i rowerzystów. Jednak nie jest to ich jedyne zastosowanie.


Aftershokz to świetne słuchawki do pracy w domu. Wyobraź sobie, że masz home office i prowadzisz wiele rozmów telefonicznych, a w domu są także dzieci, do których musisz zaglądać. W słuchawkach Aftershokz możesz jednocześnie prowadzić połączenia telefoniczne i dzięki odsłoniętym uszom idealnie słyszeć wszystko, co dzieje się w domu. 

Producent zadbał o wszelkie istotne kwestie techniczne. Działają one na Bluetooth, więc nie trzeba martwić się kablem. Na pełnym naładowaniu gotowe są grać do 6 godzin, co jest bardzo dobrym wynikiem. Giętki i lekki pałąk sprawiają, że słuchawki nosi się bardzo wygodnie. Są odporne na pot i drobne zamoczenia, a całość steruje się za pomocą przycisku wielofunkcyjnego. 
Za jego pomocą można chociażby odbierać połączenia telefoniczne. Brzmi dobrze? Na żywo prezentuje się jeszcze lepiej.