poniedziałek, 17 listopada 2014

Sposoby na przedzimową "depresje"

Pogoda za oknem zaczyna działać mocno demotywująco. I tak dość długo było ładnie. Nie lubię zimowego okresu. Póki są święta jest jeszcze ok, ale jak pomyślę o przedłużającej się styczniowej, lutowej i marcowej plusze to aż mi sie płakać chce. Już tęsknie za śpiewem ptaków i zielonymi liscmi na drzewach. Kupiłam sobie w Lidlu hiacynta, żeby popachniało trochę wiosną w mieszkaniu. Robie tak co roku jak mam pogodowa depresje :D Kupuje jednego hiacynta co tydzień :D Zauważyłam wczoraj, że bez puszcza pączki i wychodzą w ogródkach krokusy.. Dziwny się zrobił ten klimat.



Oczywiście skoro nic się nie chce to siłą rzeczy nie chce się też ćwiczyć. Jestem jedna z tych osób, które do ćwiczeń podchodzą dość niechetnie. Zawsze towarzyszy mi myśl "Dobra nie analizuj tego, nie rozmyslaj, trzeba to przebolec i będzie zaliczone". A po treningu zamiast uderzenia endorfin czuje jeszcze większe psychiczne i fizyczne zmęczenie niż przed. Obietnica potreningowego wyrzutu dopaminy nie zamydli mi oczu.




W taka pogodę najbardziej lubię zagrzebać się pod kocem z herbatą i książką.

Macie jakies sposoby na takie pogodowe "zawieszenie"?



3 komentarze:

  1. Ja niestety nie mam, jeszcze mnie życie kopie. Może trzeba spróbować nie dać się?

    OdpowiedzUsuń
  2. koc z herbatą to dobry pomysł, ja do tego dołączam blogi ;) ostatnio mnie to odpręża i wypełnia wolne chwile w ciągu dnia :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja jestem przez cały rok zawieszona, wiec nie pomogę :(

    OdpowiedzUsuń